Spis filozoficzny Kacpra łod Jesionki…

“NA MECIE”

Jedynym naszym w pełni świadomym celem w życiu jest śmierć. Każdy człowiek który kiedyś się urodził w tej samej chwili już ma zapisany swój koniec w postaci śmierci.
Czyli jeśli by się nie urodził to nigdy by nie umrał… Wiecznie żywi mieli być wielcy dowódcy tego świata.. A jednak z narodzin się cieszymy, ze śmierci najwięcej ludzi płaczę…
W różnych kulturach na całym świecie jest ona inaczej postrzegana i celebrowana. Katolicy mimo tego iż wierzą, że dusza trafia do wiecznego raju płacza. Jednak dlaczego płacza skoro tam ma być inne drugie, lepsze życie?
Za to my europejczycy nigdy nie zrozumiemy kanibalizmu dopóki nie znajdziemy się w tak kryzysowych i wyjątkowych sytuacjach jak chociażby “Wielki głód na Ukrainie” tam chodziło o zdobycie pożywienia gdzie ludzie zjadali ludzi..
Jak dla mnie niezrozumiałe i przykre historie.
Ja zainspirowany jestem myślą Heidegeerowskiego poczucia czasu “Sein zum Tode” czyli droga do śmieci. Śmierć to nasz życiowy cel i nasza wspólna META wszystkich ludzi, każdego bytu META do której wszyscy zmierzamy… To nasze podsumowanie samych siebie i naszych osiągnięć, śmiem powiedzieć, że śmierć to największe osiągnięcie jakie może nas spotkać w życiu… W końcu to META a z drugiej strony mamy chyba świadomość tego, że już niczego więcej nie osiągniemy… Sam nie boję się śmierci, i to jest krok do pełni życia… jestem za to ciekaw jak ona nastąpi i to jest w dalszym ciągu coś co prowadzi mnie przez życie, nieustanne poznawanie samego siebie, i ta Ciekawość… Poznawanie i także innych ludzi, innych myśli innych kultur… Tak spędzam życie. Najpiękniejsze jest to, że nie wiem podczas śmierci czy to na pewno będzie ona. Każdy dzień zbliża mnie do śmierci więc… Nie bójmy się, nie ograniczajmy a zacznijmy żyć swoim życiem. Cieszmy się swoim życiem, bo nawet te doświadczenia które pozornie wydają się być czymś złym to zawsze czegoś nas nauczyły, albo zobaczymy je dopiero z perspektywy czasu… Jesteśmy w końcu bliżej METY

“WOLNOŚĆ”

W pełni wolny człowiek to też w pełni szczęśliwy, gdyż nie jest niczym uwikłany, uzależniony i zobowiązany,
Ale często musi liczyć się ze samotnością wywołana przez brak tych zależności jak i niezrozumienie u innych osób.
Nie ma dwóch takich samych bytów na świecie, dwóch takich samych życiorysów, więc czym bardziej jesteśmy sobą i pokazujemy samego siebie, jesteśmy bardziej odważni, mniej wstydliwi, musimy jednak być gotowi na to, że jednostki oczekujące dominacji nad nami czy innym człowiekiem zaczną się od nas odwracać.
Poznanie w pełni swojej przeszłości i zobrazowanie jej innemu człowiekowi
Jest zatem niemożliwe gdyż, od uzyskania świadomości przez byt, czas płynie także do przodu.
Nasz umysł jest zbyt płytki by wyłapać czas teraźniejszy, o przeszłości nie może rozmawiać z nikim innym, bo czeka na niego przyszłość. My jako ludzie stanowimy jedyna niepowtarzalna i autonomiczną jednostkę a przez to odosobnioną, nie samotną. Również jest to coś co tak naprawdę powinno nas wszystkich połączyć – odrębność

“W ZGODZIE Z SAMYM SOBĄ”

” Jeśli nie istnieje czas teraźniejszy to wspominanie
” krzywd” przeszłości i wyciąganie je do “teraźniejszości” bądź według mnie przyszłości jest niebezpieczną chorobą wieku dziecięcego.

Na krzywdzie nigdy nie zbudujemy wzajemnej przyszłości. Począwszy od jednostki jaką jestem ja i ty i cały rodzaj ludzki, do grup społecznych, etnicznych, narodów i sojuszy. To każda wojenka zaczyna się od nas samych…

Zaś przez swoje wszystkie świadome czyny dokonane w czasie przeszłym możemy antycypować przyszłość.  ”

“ŚWIAT KONTRASTÓW”

dla ciebie
z dedykacją, bo jesteś w stanie to przemyśleć…

By zrozumieć wzrokiem zmysłem i uczuciem całość musielibyśmy sięgnąć do “początków” albo i “końców” świata czyli do biblijnej Alfy i Omegi. W mojej ocenie jest to całkowicie wykluczone bądź w stu procentach możliwe, to właśnie stanowi KONTRAST.

Teraz przyjrzyjmy się jak w codziennym życiu towarzyszą nam kontrasty. Czy potrafili byśmy odróżnić biały kolor od czarnego gdybyśmy nie znali choćby jednego z nich? Mówimy – “że to jest białe, bo znakiem tego widocznie wcześniej poznaliśmy nazwany umownie czarny kolor” tworzą one kontrast ale jednocześnie nierozerwalną spójną całość która by zobrazować prostym językiem dla czytelnika nazwę, że to jest kolor i to jest kolor…

Emocje jakie odczuwamy też możemy przewidzieć, bo o wesołości możemy mówić tylko wtedy jeśli jesteśmy smutni chwilę wcześniej. Możemy powiedzieć, że będziemy bardziej weseli niż przed chwilą smutni, bardziej smutni niż przed chwilą weseli, bądź próbować połączyć te dwie skrajne emocje co nam ukaże spójną całość samych siebie czyli jednocześnie czuć wesołość jak i smutek…

Pewność siebie buduje się na wcześniejszej niepewności,

“Wiedza” a raczej pozyskane i nie potwierdzone przez nikogo INFORMACJE, buduje się tylko przez to, że wcześniej o tym nie wiedzieliśmy. Bądź wiedzieliśmy, ale nie będziemy wiedzieli skoro nie mamy poczucia czasu co było wcześniej a co później.

Odwagę zbudowaliśmy w sobie tylko dlatego, że czuliśmy kiedyś przed niektórymi rzeczami strach. Pamiętacie jak zaczynaliscie jeździć samochodem?

Zaczęliśmy dbać o siebie i o swoją sylwetkę, gdy zauważyliśmy, że ona nam nie pasuje. To była myśl i kompleks który zaczął się w nas. Człowiek zadowolony w swoim ciele musi go poprawiać przez treningi i operacje plastyczne?

Niezadowolenie buduje się na zadowoleniu. Ale też na odwrót. Zadowoleni ludzie staną się prędzej czy później mniej zadowoleni niż byli chwilę wcześniej. Zależy od nich samych jak potrafią kontrolować emocje.

Bez zimna nie znalibyśmy ciepła

Bez piękna nie znalibyśmy brzydoty, ale tak naprawdę to jak odróżnić jedno od drugiego?

“MÓJ ŚWIAT MATERII”

Zaczęło lub skończyło się od jednej cząsteczki materii… Gdyż na świecie koniec będzie wyglądał tak samo jak i początek. Nazywają ją “Boską” cząsteczka czyli cząsteczka początku i końca, albo końca i początku.

Od tamtego momentu który może dopiero nastąpić, nieustannie obumiera materia która gdzieś indziej tworzy się na nowo. Czyli śmierć to także nowe narodziny…
Od momentu kiedy to powstało bądź dopiero powstanie ta sama cząsteczka została wszczepiona do wszystek materii organicznej. Wiadomo już, że każdy człowiek jest inny jak i każde zwierzę, każde drzewo i inna materia organiczna… Jednak jest gdzieś we mnie i w tobie i w tych zwierzętach coś co połączylo nas na początku i po dziś dzień jesteśmy od siebie mocno zależni… Ale jednak przez chęć dominacji rodzaju ludzkiego, człowiek zaczął wyniszczać te części materii by móc przetrwać. Człowiek zaczął scinać i sprzedawać drewno, by zapewnić lepszy byt samemu sobie bądź ograniczonej przez niego grupie społecznej… tym samym zabierając dom dla innych użytkowników tego świata, jednak zapomniał, że pierwotnie gdzieś bardzo głęboko takich samych.
Być może tak… Poprawić byt.
Skoro byłby najedzony potrzebował by jedzenia?
Skoro byłby bogaty potrzebował by pieniędzy?
Skoro byłby sławny potrzebował by sławy?
Jak zadowolić byt który sam w sobie jest zadowolony?
Postaram się byście zrozumieli, że zaczęliśmy tak naprawdę zaspokajać swoje potrzeby kosztem siebie samych.
To co się stanie na początku o ile on nastąpił będzie miało wspólny mianownik z końcem o ile on nastąpił
Ludzie muszą w swojej odrębności zacząć szukać podobieństw do reszty materii organicznej. Zauważymy podobieństwo do zwierząt do roślin i do drugiego człowieka… Mamy w głębi wspólny mianownik

ROZMOWA MISTRZA KACPRA JESIONKI ZE ŚMIERCIĄ

(Zaczyna śmierć.)
-To ty? – Chyba tak a dlaczego pytasz? – Być może chcę z tobą pogadać? – Zatem ja uszanuje twoją wolę i podejmę z tobą rozmowę. Skad przychodzisz? – Nigdzie nie przychodzę, a cały czas ci towarzysze – Czy jesteś duchem? – Czy jestem tobą? – Skad twierdzisz, że jesteś mną? – Składasz się z duszy i ciała? – Tak. Więc składasz się ze mnie? – Skoro jesteś jednym z tych dwóch to tak. A czy wokół widzisz inne takie samo ciało jak ty? – Nie. A czy widzisz coś co łączy dwoje ludzi mających inne ciała? – Tak.- Zatem możesz założyć że jestem duchem. – Jeśli już mówisz że jesteś duchem… To czyim jesteś duchem? – Twoim, i każdego innego do którego przyjdę. – Jak zatem przychodzisz? Skoro cały czas jesteś? Przychodzę tylko wtedy gdy mam oddzielić twoje dotychczasowe ciało, i nadać ci inne. Robi to ktoś, badz ja z każdą cząstka … Jestem po to by dzielić. – A czy jesteś po to by łączyć? Tak. Skoro jestem cały czas wśród ludzi wokół i w tobie, to znaczy, że nie umieram, a skoro nie umieram to nadaje twojego i swojego ducha innej formie. – Czy już przyszedł czas byś mógł /mogła to zrobić?- Nie wiem. Czasu nie biorę pod uwagę a to zależy nie tylko ode mnie. – Zatem od kogoś innego jeszcze to zależy? – To zależy także od ciebie. – Niby dlaczego? – Ponieważ jestem w tobie cały czas i tu wybór należy także do ciebie. – Niby jak wybór należy do mnie? – Skoro masz wolną wolę to jesteś w stanie oddzielić swoje ciało od duszy, kiedy tylko będziesz mieć ochotę. Prawda? – Tutaj mogę się zgodzić. Wyjdę z ciebie a ty ze mnie wyjdziesz, gdy ja o tym zadecyduje bądź kiedy ty podejmiesz decyzję. Czyż nie? – Powiedzmy, że masz rację. – Jesteś we mnie, ale nie jesteś czymś złym? – A niby dlaczego? Przecież równie dobrze mogę być początkiem do czegoś dobrego prawda? – Trudno się nie zgodzić. Zatem kto decyduje o tym co spotkało mnie kiedyś bądź spotka mnie w przyszłości? – Czyż nie ty sam? – Prawda, swoimi czynami mam możliwość wyboru? – Ale jak osadzisz swoje czyny, skoro nigdy nie postapileś w złej wierze? Masz umiejętność odróżniajaca dobro od zła? – Nie, bo skoro bym ją posiadał to czyniłbym tylko dobro.. . – Kto więc przyjdzie pierwszy raz następny?

MASZ WPŁYW NA OTOCZENIE!

Postrzegajmy świat jako normalny, bo przecież nic co ludzkie nie jest nam obce, chęć przygarniecia dóbr materialnych to poprostu zabieranie je komuś innemu. Pożywienie które pierwotny człowiek zdobywał i odkrywał w naturze zostało zależne od pieniądza i nazwane “wartością” zaś “na przestrzeni lat” niektóre towary zmieniały swoją równowartość. Dziadkowie opowiadali mi, ze kiedyś meble były więcej warte niż działki. Teraz zaś jest całkowicie na odwrót. Więc istnieje jawne zło na świecie które tworzy tylko człowiek w imię swoich interesów… O ile swoich a o ile nie obezwładniony i nieświadomy kto nim steruję…ale jednocześnie Ty też masz na to wpływ, bo kim by sterował twój chociażby pracodawca gdyby ciebie nie było? Świat jest pełen zależności a Ty je wychwytuj i wywieraj wpływ na otoczenie. Ci którzy chcieli tobą usilnie kontrolować właśnie maja cię za wariata a Ty byłeś cały czas wolnym sobą. Wiem to i wierzę w ciebie. Masz prawdziwy wpływ na wszystko co cię otacza.

“SIĆKA ŚWIYNCI SOM WŚRÓD NOS”

Sonsiod godo do mniy – “I co ka Kacper? Poświyntowołeś?” Jo na to – “Dyć myślołek ze to świyto tyk co nie zyjom, jo zaś myślym ze jesce jako tako zyjem, no to coz bedym świyntowoł?” Sonsiod na to “Jako to godos ze nie zyjom, no przeciyz dusa zyje wiecniy, abo w piekle abo haniok kansi w niebiy, ale to jednak zawse kansi tam zyje!” Jo na to “A cy w tobie i we mnie zyje cosik wiyncyj cy ino ciało?” Sonsiod odpedzioł “No ba jako! A cy nie myslis ze we mnie i w tobie i w kozdym cłeku jes dusa?” Kacper na to – “Nodyć wiym ze jes, ale cy świynto?” Sonsiod na to “A jakom mos stuprocentowom pewność ze niy? Przecie my sicka wierzymy ze tamok jes im lepiyj, a cy tu nom dobrze być ni moze?” Jo na to – “Dyć moze, ale co by my musieli teroz zrobić?” Sonsiod odpado “Nodyć wiys Kacper, Ty i tak wse myśliś po swojymu, jak to dobrze mieć swój rozum. Prowda?” Odpedziołek – “No prowda, nale co mi fces przez to teroz pedziyc?” Sonsiod wtej “Kacper jo widać jescek nie jes w twojej głowie, ześ Ty na to nie wpod… Ale to dobrze to znacy ze nie dopuscos łod razu cyik pomysłów…” Jo na to “Powiedz ze mi mój sonsiedzie jaki to mos tyn pomysł to jo ci zaś odpowiym cy jo go dopusce!” Sonsiod na to “No wiys Kacper… Bo jo se tak myślem jakok ci godoł na pocontku… Zeby my siy poculi świynci to musiymy jus o sobiy pamiyntać… I mozoby jus robić stype” Jo mu na to “Nale dlo kogoz Tom stype?” Łon na to “No przeciez jako dlo kogo?! Dlo nasyk Dus! Temu ci godom – ” kieś jes młodsy to siy po jakomsik połowecke rus! ” Jo mu na to ” Mój sonsiedzie no widzis poznolek jo twoje zdanie nale skond ty wiys cyk siy s nim zgodziył? ” Na co Sonsiod ” No faktycnie ni mom zodnyj pewności…ale cy mos w takim razie lepsy pomysł?” Jo na to ” Dyć nie wiym cy lepsy i cy siy Ty ś nim zgodzis, ale jo byk z tak wielgiej łokazyji połowecki ani nie rusoł, ba kie jus momy cuć siy świyntymi i świyntować to weznem zero-siódemke. Cy to ci łodpowiado? ” Na co Sonsiod ” No wiys co Kacper, myślę ze jednak Casym worto siy s tobom zgodzić! ”

” CAS ZOLEZY OD MIŁOŚCI”

Godołek z takom paniom…
O pojmowaniu casu… “Kacper co mi chciałeś powiedzieć?” Jo na to “Aa fciołek wom przedstawić na wasym przykładzie jako cas płyniy tak według mnie…” – “No tak jak według ciebie to jest naprawdę?” Jo na to “Dyć jo wom przedstawiym jako jes według wos… Tak docieknem…” Na co pani “No to dawaj Kacper!” Jo na to “Wyobroźcie se w takim razie jako wom leci godzina w kolejce do doktora, byliście? Myślem ze nie jedyn roz… ” Na co pani ” No byłam i to nie raz… Ale co dalej…” Jo na to “No i jacy tam byli ludzie postrochani? Cekajyncy w kolejce? Zniecierpliwieni?” Pani opowiada “No tak Kacper tacy byli…” na co jo “I jak wom zleciała godzina casu w tyj kolejce, pewnie siy dłuzyła…” Na co pani “No tak Kacper, ale to chyba oczywiste, że każdemu się tam dłuży…” Jo na to “no nie wiym cy takie to łocywiste… A teroz wyobroźcie se jakbyście se tak polezała ze swoim w pościeli…” Na co pani mi mówi “Kacper ja to akurat jestem skłocona z mężem” Jo na to “No to włośnie temu wom godom, ze musiciy se to wyłobraźić…” Pani na to “Dobra Kacper niech będzie… Wrócę myślami…” Jo na to “I jako wom ta godzina zleciała cy nie wydawało siy ze warcyj?” Pani na to “Hmm no tak to prawda przy kochanej osobie czas leci szybciej…” Jo na to “Więc od cego tak naprowde zolezy tyn cas? Od pani emocji?” Pani na to “Kacper… Myślę że mogę się z tobą zgodzić” Jo na to “Jo zaś myśle ze moze jesce siy wom jako ułozy, jak ino to była prowdziwo miłość i zostały w pani takie wspomnienia to jus kansi ta one siedzom…” A cy u wos podobnie cas nie płyniy?

“ODKRYWANIE”

Najpiękniejsze i chyba instynktowne u człowieka jest odkrywanie czyli nieustanna ciekawość miejsc w których nigdy dotychczas nie był…

Dlatego można uznać ten dzień za udany… Chociaż za każdym razem gdybym jeśli był wizualnie w tym samym miejscu to już inny ja i inne miejsce gdyż jak Hieralklit z Ezefu twierdził, że “Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki gdyż już inne stanęły w niej wody” to oczywiste, bo nawet jeśli pozornie w tym samym miejscu to w innych warunkach w innym otoczeniu…

Bogatszy lub biedniejszy o doświadczenia… Próbuję powoli cieszyć się życiem i nie zaskakiwać się nim gdyż swoje szczęście buduje na totalnym pesymistycznym podejściu. Postrzegam, że wszystko to co mnie otacza wokół ma pełno zła więc z góry zakładam, że może wydarzyć się najgorsze zło które nawet ciężko mi sobie wyobrazić… Przykładowo i hipotetycznie dzwoni do mnie ktoś bliski (ja zakładam że ktoś mógł umrzeć albo stało się coś strasznego na świecie co musiało na niego bardzo wpłynąć skoro do mnie dzwoni i potrzebuje podzielić się z tą informacją… Albo poprostu potrzebuje pomocy nie tylko fizycznej ale i mentalnej…) Np. “Mamo? Co się stało? Cy mos dlo mnie jakomsik niedobrom nowinę? A mama wtedy godo a moze niekoniecnie… Cza ino zrucić wyngiel do suteryny… A jo wtedy uciesony godom
ooo dzięki mamo , bo przeciez zawse mogło być to cok napisol na pocontku i cy zrucanie wyngla jes przyjemne? W takik sytuacjak tak i uciesys siy z tego cłeku, boś wceśniyj zakładoł cosi gorsego a jest to troske lepse od tego co mogło być nojgorse… Zaś nojgorse by mnie nie zaskocyło… Bo przeciez zakładołek je wceśniyj niz nastompiyło… Piykne prowda?

“KOLYNDA”

Chodzi ksiondz po wsi za wodom po Dunajcu po kolyndziy…
Przychodzi do nos do chałupy a tam jo, brat i mama… Tak patrzy po tyk kartkak, ale
Godo piyrse do brata…
“A TY cym siy zajmujys? ” łon na to…
– “Nyj wie ksiondz… Jo studiuje… Ucem siy, studiujem, ale fcem siy ucyć dalej i wiyncyj a tu na Podholu to coz nasiedze kie na to ni ma tutok takik możliwości”
Na co ksiądz – Aha czyli racyj nie wrócis siy do chałupy?
-No racyj niy… Łodpowiado brat…

Patrzy ksiądz w mojom stronę i siy pyto

-A ty Kacper to co robis? jakieś plany na zyciy? jo mu na to… – A wiy ksiondz… Nyj końcem skołe i mom taki zamysł ze pódym do wojska… Ksiądz trochę się zdziwiony godo… – Jako do wojska?
Coz to robicie wy łoba z bratem łostawicie matkę samom na teli gazdówce?
Jo łodpedzioł…
– Proszę księdza… No przeciyz póde, ale kiedysik jesce tu wrócem a brat jak siy ino fce ucyć i jeździć po świeciy to niekze se jeździ a i siy ucy a toto sićko bedziy moje… Jo se bede kiedysik w przyszłości musioł z tom gazdówkom poradzić…
Na co rusył bez wachanio ksiondz

– WIYS CO KACPER… TYŚ  TO JES TAKI GÓRALSKI FILOZOF… TY JAK TAK BEDZIYS MYŚLOŁ I ŁOPOWIADOŁ TO SIY NIE ŁOZENIS…

NA TO SIĆKO JO ODPEDZIOŁ …….

WIY KSIONDZ CO – MI SIY WIDZI ZE Z KSIENDZA TYS BYŁ TAKI GÓRALSKI FILOZOF… (ksiondz spojrzoł) – NO, BO KSIONDZ TYS SIY NIE ŁOZYNIYŁ…

… NO CHEBA ZE JO ŁO CYMSIK NIE WIYM

Kolega pyto mnie…

“Kacper wiys ftóro to ta niedziela jes teroz handlowo? Ta piyrso cy ta łostatnio”
jo mu odpedzioł…
Nyj zolezy łod tobie łod ftóryj strony siy przypatrzys…

“Posiadanie dóbr materialnych u człowieka jest cechą wymuszoną a zarazem więc i nabytą, często łączy się to z pożądaniem w celu poprawy jakości życia, a to także z uprzednim niezadowoleniem, bo niby po co poprawiać coś co jest dobre? Wszystko inne poza pożywieniem, snem i potrzebami fizjologicznymi nie jest podstawą do egzystencji bytu… ”

“Pytam więc nie wymadrzam się? a jedynie sugeruje swoją niewiedzę? ”

“Człowiek zadowolony bywa wtedy gdy zaspokaja swoje potrzeby, jego potrzebami kierują zaś zmysły i uczucia, więc człowiek który nie kieruje się uczuciami, bywa niezadowolony? ”

“Ja zaś zaczynając rozmowę staram się myśleć o swoim rozmówcy, myśleć o drugim człowieku, więc także myśleć o sobie, bo kim, że jestem jak nie człowiekiem? ”

“Obojętność jest cechą ludzi którzy utracają swoją egzystencję na rzecz dóbr materialnych”

“Najczęściej niepozorne kobiety to najlepsze kochanki, zaś te które o sobie przesadnie dbają, mają potrzebę podobać się w męskim świecie, więc dopiero chciałyby ich czymś przyciągnąć?”

“Skoro własne myślenie jest cnotą, to każdy z nas znajdując się w otoczeniu utraca swoją cnotę.”

Człowiek tęskni za tym czego mu brakuje, jeśli zaś mu nie brakuje niczego to nie tęskni?
Jeśli tęskni to musi pokazywać to w otoczeniu? Może powinien, bo jak inaczej to otoczenie zrozumie jego intencje?

Siłe demonstruje ten kto nie posiada prawdziwej siły, skoro by ją posiadał to po co miałby ją demonstrować a przez to się odkrywać?

“Czym bardziej jesteśmy zniewoleni, tym bardziej wzbudza się w nas potrzeba wolności. Chyba każdy więzień tęsknił za wolnością, zaś nie każdy słusznie został osądzony”

Będą widzieli w was innych gdy pokażecie siebie samych, bo przecież chyba oczywistym jest to, że każdy z nas jest inny…

Jeśli człowiek boi się własnych uczuć, czyż nie jest tchórzem przed samym sobą?

Byłek w restauracji…

idę do restauracji i godom :
“Dzień dobry! Poproszę pierogi”
Pani mnie pyta “ile jedna porcje?
Jo na to – No przeciez wylozyłek wom tu na lade piniadze za jednom, a chyba ze mi docie dwie w tyj cenie, to wtedy wtedy jo jednom sprzedom

Powiym wom
Teroz tak scyrze na dobranoc
odnośnie “LGBT” i tyk demonstrantów w “obronie rodziny”…
Na pewno kiedyś kolwiek ftoremuś z wos zdarzyło siy ze “pies dupcył wom nogę”
czyli taki pies tys jes dewiantem ? Ale pies tego nie demonstruje z flagami… Za to tys ni ma takik ludzi jak obrońcy zgwalconyj przez psa nogi  zwierzęta som mondrzejse od ludzi… Tyle ze tyn piersy to pies… Wiadome ze z flagom nie pódzie, ci drudzy to ludzie ..

Telo w temacie !

Kacper Noworolnik