Okno na Słowację – rozmowa z Bogusławem Waksmundzkim, Przewodniczącym Rady Związku Euroregion „Tatry”

Związek Euroregion „Tatry”, organizacja mająca na celu współpracę polsko – słowacką obchodzi w tym roku swoje 25 – lecie. W związku z tym jubileuszem 13 września 2019 r. odbył się XXV Transgraniczny Kongres Euroregionu „Tatry”. Poprowadzili go Bogusław Waksmundzki – Przewodniczący Rady Związku Euroregion „Tatry” oraz Ján Ferenčák – Przewodniczący Rady Združenia Euroregion Tatry.

Z Bogusławem Waksmundzkim rozmawia Piotr Duraj.

Euroregion – czy to skuteczny pomysł na transgraniczną współpracę?

Owszem, skuteczny i sprawdzony już przez  dziesięciolecia. Zrodził się pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku na granicy holendersko-niemieckiej jako sposób integrowania społeczności pogranicza. Chodzi o to, aby pogranicze, które jest peryferyjne w stosunku do narodowego centrum i stanowi obszar przenikania się różnych wartości, przekształcić w region, gdzie tworzą się nowe stosunki między sąsiadami. Trzeba było zabliźniać rany jakie pozostawiły po sobie dwie wojny światowe. Dziś na wszystkich granicach Polski działa już 15 euroregionów – także tutaj wokół Tatr, które postronnemu obserwatorowi wydawały się ścianą dzielącą narody. W 1995 roku, na początku działalności Euroregionu „Tatry”, Jens  Gabbe, sekretarz generalny Stowarzyszenia Europejskich Regionów Granicznych wygłosił na konferencji w Zakopanem referat pt. „Góry jako bariera współpracy transgranicznej”. Tymczasem dla nas, górali, którzy mieliśmy zagony po drugiej stronie granicy i trasy tatrzańskich kurierów w czasie okupacji, Tatry nie były żadną barierą. I dlatego z inicjatywy samorządów lokalnych na fali przemian demokratycznych dokonujących się w Europie Środkowej było oczywiste powołanie do życia w 1994 roku Euroregionu „Tatry”. Działa on na obszarze historyczno-geograficznych krain położonych wokół Tatr: Podhala, Orawy, Spisza, Liptowa i Ziemi Sądeckiej.

Siedziba polska Euroregionu mieści się w Nowym Targu, a słowacka w Kieżmarku. Jaka jest współzależność obu ośrodków?

W zasadzie jesteśmy niezależni, a łączą nas idee i przedsięwzięcia. My stanowimy Związek Euroregion „Tatry” działający na prawach stowarzyszenia a tam istnieje siostrzane Stowarzyszenie Region „Tatry”. W 1999 r. podpisaliśmy umowę, na mocy której oba stowarzyszenia utworzyły Transgraniczny Związek Euroregion „Tatry” jako wspólny twór. Ma wspólne władze, strukturę, przedsięwzięcia, nie ma jednak osobowości prawnej. Na mocy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sierpniu 2013 roku przekształciliśmy Transgraniczny Związek Euroregion „Tatry” w Europejskie Ugrupowanie Współpracy Terytorialnej TATRY jako podmiot prawa europejskiego. Będzie ono nowoczesną strukturą organizacyjną i narzędziem do realizacji transgranicznych projektów.  Długo dyskutowaliśmy gdzie ma być siedziba – ostatecznie ustalono, że w Polsce, w Nowym Targu. Zadecydowało o tym nasze doświadczenie po stronie polskiej w zarządzaniu funduszem małych projektów od 1999 roku.

Czym są owe „małe projekty”?

Mikroprojekty to niewielkie projekty z budżetem do 50 tys. euro służące np. organizowaniu spotkań, wspólnych imprez kulturalnych, konkursów na polu kulturalnym, budowie ścieżek rowerowych itp. Wydaliśmy dziesiątki wspólnych wydawnictw promujących współpracę między ludźmi po obu stronach Tatr, buduje się małe obiekty służące ochronie środowiska.

Elementem jednoczącym jest więc wspólne zainteresowanie rozwojem ruchu turystycznego, czy wymianą handlową na skalę przygraniczną…

To tylko dwie spośród licznych płaszczyzn współpracy, a najważniejsza z nich, jak sadzę, to ochrona środowiska. Tatry mamy jedne. Mamy wspólne parki narodowe – tatrzański i pieniński, ponadto po stronie polskiej park babiogórski i gorczański, a po słowackiej stronie Słowacki Raj, a także Małą i Wielką Fatrę tuż na granicy Euroregionu. Drugim filarem, na którym opieramy współpracę jest kultura. Bogata, rozwinięta, ogromnie atrakcyjna kultura lokalna. Przed laty wymyśliliśmy festiwal „Spotkanie siedmiu kultur pogranicza polsko-słowackiego”. Patronują mu dwie wybitne postaci pogranicza – żyjący na przełomie XIX i XX w. Ladislav Mednyansky – Słowak czy może Węgier, obywatel świata, wybitny malarz-impresjonista, w niedalekich Straszkach, mieści się jego rodzinny kasztel, i urodzony sto lat później Jan Kanty Pawluśkiewicz, nowotarżanin, znany kompozytor i malarz. Długo nie dostrzegaliśmy jakie ogromne wartości wnosi przenikanie się kultur – polskiej i słowackiej, ale także węgierskiej i niemieckiej, romskiej, żydowskiej czy łemkowskiej. Taki Kieżmark to miasto założone przed wiekami, gdzie przetrwała kultura niemieckich Sasów, a o wielokulturowym Nowym Targu, gdzie, o czym mało kto pamięta, żyła liczna mniejszość żydowska, dowiadujemy się z książki Anny Majorczyk pt. „Obrazki z miasteczka dwóch kultur”.

A skoro mowa o Nowym Targu… Czy Słowacy jeżdżą dziś do Polski na zakupy? Nowy Targ był kiedyś ich Mekką!

Przy „koronce”, na przykład, czyli przed przystąpieniem Słowacji do wspólnej europejskiej waluty, to Polacy masowo jeździli na Słowację. Dziś relacje się zmieniły, ale one zmieniały się będą jeszcze nie raz, a ta nadgraniczna wymiana gospodarcza trwać będzie niezmiennie. Nie decydują tu żadne mody, preferencje, narodowe ambicje czy uprzedzenia, tylko proza życia. Musimy też rozumieć, że turysta przybywający „ze świata” na Słowację, to także turysta „dla Polski” i na odwrót. Turysta przybywający w  Pieniny, Spisz, Orawę – jeden dzień poświęcają na zwiedzanie Słowacji w tym pasie przygranicznym.

Dla strony polskiej korzyści są oczywiste – turyści z całej Polski ciągną pod Tatry i zyskują w prezencie słowacką część gór.

Tak to prawda. Polacy lubią chodzić po górach i Tatry są najlepszym przykładem. Euroregion służy temu, by podejmować różne wyzwania, by inspirować do wielkich działań, żeby tworzyć pomysły, choćby takie jak kładka na Dunajcu między Sromowcami Niżnymi a Czerwonym Klasztorem dla otworzenia nowych terenów turystycznych po obu stronach granicy.

Myślę także o partnerstwie biznesowym, o przedsiębiorcy, który wyjeżdżając na wycieczkę na Słowację nagle uprzytomni sobie, że jest tam jakaś luka, okno właśnie, i można inwestować, robić interesy…

Takich paru znam. Jest, na przykład, Polak, który w szybkim tempie rozwinął z drugiej strony Tatr sieć sklepów, drugi produkcję okien z kolei Słowak ma w Nowym Targu firmę specjalizującą się w wytwarzaniu oczyszczalni przydomowych dla warunków wyższych partii górskich. To są tylko przykłady, które są elementem realnej współpracy, bardzo ważnej  dla nas wszystkich po obu stronach granicy.

Czy działalność instytucji jaką jest Euroregion skierowana jest tylko stronę społeczności lokalnych?

Oczywiście, nie tylko, i szereg naszych działań ma charakter ogólnopolski. Oto na przykład – jeśli przedsiębiorca polski chce uzyskać informacje dotyczące rynku słowackiego, to nie znajdzie ich niemal nigdzie poza Polsko-Słowacką Izbą Przemysłowo-Handlową czy właśnie poza Euroregionem… Wyrazem tego jest poradnik o uwarunkowaniach prowadzenia biznesu na Słowacji, który oddajemy właśnie do ręki przedsiębiorcom. Inny przykład, to zorganizowanie przez nas eksperckiego forum, które powinno nam dać odpowiedź na pytanie czy istnieje możliwość odbudowania, nieistniejącej dziś, komunikacji publicznej między Polską a Słowacją. Mimo, że od 2010 roku, zgodnie z zaleceniem Rady Europy i Parlamentu Europejskiego, wydane zostały w Polsce odpowiednie przepisy, które umożliwiają uruchomienie takich połączeń na podstawie porozumień miedzy lokalnymi władzami obu krajów, rzecz jest ciągle paląca! No i kolejny, ponadregionalny problem, to zbudowanie infrastruktury dla transportu towarowego z Polski na Słowację i dalej na południe, aż po Bałkany. Dziś stan rzeczy jest fatalny a rządy niewiele robią, żeby się to zmieniło. A przecież zabieganie o budowę dobrych połączeń drogowych czy kolejowych z sąsiadami to nie tylko interes społeczności lokalnych ale całego kraju.

Jednak dla nas najważniejszą kwestią jest wzmacnianie więzi lokalnych. Mamy w planie zbudowanie sieci 260 km ścieżek rowerowych wokół Tatr – mamy już prawie 170 km. To ważne, także z psychologicznego punktu widzenia, bo pomaga zrozumieć, że Tatry to wartość wspólna tak dla Słowaków jak i dla nas… Inna rzecz, że z tym pomysłem trudno się nam przebić do świadomości władz lokalnych, kiedy ciągle brak przyzwoitych dróg dla podstawowego transportu i ścieżki rowerowe wydają się sprawą, powiedzmy, „drugiej konieczności”…

To chyba także sprawa „siły perswazji” naszych słowackich partnerów?

Przez powołanie nowej struktury – „Ugrupowania Współpracy Terytorialnej TATRY” wzmacniamy pozycję naszych kolegów z tamtej strony gór, umocnić podmiotowość słowackich członków Euroregionu wobec władz Kraju Preszowskiego i Kraju Żylińskiego – tamtejszych odpowiedników naszych województw, które mają w ręku kluczowe decyzje. Już objęcie patronatem obchodów 25 – lecia Euroregionu Tatry przez marszałków Kraju Preszowskiego i Kraju Żylińskiego swiadczy, ze zmienia się patrzenie na współpracę transgraniczną.

Obawiam się jednak, że trudno, nawet w ciągu dwudziestu paru lat, uwolnić się do nawyków wpajanych przez stulecia, wedle których to zwierzchnia władza jest źródłem wszelkiej mądrości.

Tu warto zwrócić uwagę na szczególnie dobre stosunki Euroregionów z polskimi władzami samorządowymi. U nas objawia się to m.in. tym, że marszałek Małopolski Witold Kozłowski  jest członkiem wpierającym Euroregionu ale takiego wsparcia po stronie słowackiej niestety brak. To wyraźna nierównowaga. Dodatkowym elementem wzmacniającym naszą działalność jest np. powołanie w Polsce Federacji Euroregionów, której przewodzi Czesław Fedorowicz szef Euroregionu Szprewa-Nysa-Bóbr. Reprezentuję nasz euroregion w pięcioosobowym zarządzie Federacji.

Chodzi nam o to by stawiać wobec władz państwowych sprawy o kluczowym znaczeniu dla mieszkańców pogranicza. Federacja jest mocnym partnerem dla Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, silniejszym niż którykolwiek z 15 euroregionów, w pojedynkę.

Dziękujemy za rozmowę.