Felieton: Życie w kalifacie (Maciej Trebunia-Tutka)


Od nie dawna przebywam na obczyźnie. Jak tu wygląda życie?!

Inaczej, to na pewno. Idąc do kościoła można zaobserwować kilka zachowań zupełnie obcych nam na co dzień w Polsce. Otóż sam budynek kościoła katolickiego jest malutki, w dodatku jedyny w całym mieście. Nie ma w nim zbyt dużo osób. A ci co przychodzą… Hm. Kolorowo niczym świąteczne ciasto keks z różnymi rodzajami galaretki oraz rodzynkami. Hindusi, czarni, ciapaci, azjaci no i biali. Tych ostatnich zdecydowana większość. W zależności od nacji przyjmują oni komunię w różny sposób. To na rękę, to na kolanach, to na stojąco, to się kłaniają, to kucają przed przyjęciem lub wykonują jakąś dziwną pozycję podobną do przysiadu – sam nie wiem jak to określić. Multi kulti w pełni. Zero szacunku do przyjmowania Ciała Chrystusa. Poznać można świeżo przybyłego Polaka, bo przyjmuje komunię na kolanach. Jedynie co mi pasuje w tej malutkiej multikulturalnej katolickiej społeczności to fakt, że pieśni w kościele śpiewają wszyscy. W Polsce jak organista przestaje śpiewać, to kościół niemal milknie i słychać tylko poszczególne głosy. Na obczyźnie katolicy, w domu się wstydzą wiary. Fałszywość i obłuda.

Kolejną różnicą która mi się w oczy rzuciła to fakt, że w miejscowości nadmorskiej nie można znaleźć baru, w którym można zjeść świeżą rybę. Za to kebabów pod dostatkiem. Plus chińszczyzna, pizzerie itp. Kolega wracając po pracy do domu mówi do mnie, że fajnie czuć skądś kiełbasą z cebulką. Hahaha kiełbasa z cebulką?! Powiedziałem. Jak ch…j. Hahaha, a fakt że co 20 metrów pułapka na szczury o niczym nie świadczy. 🙂 Plaża 50 metrów od domu i myślałby człowiek, że okna otwarte, budzi poranny zefir z dodatkiem zbawiennego jodu znad morza. Nic bardziej mylnego. Od samego rana włączone piece, grille, palniki i jeb…e kebabami od bladego świtu do późnych godzin nocnych, więc okna szczelnie zamknięte.

Fizycznie pracują głównie biali. Jakieś 90 %. Reszta nacji nie zabiera się za pracę w ogóle, a ci co pracują to albo handel, albo restauracja, albo fryzjer. Byle nie było zbyt ciężko. Idealnie się nadają do nic nierobienia i bumelki.

Przysłowie mówi „sto lat za murzynami”. To my jesteśmy sto lat za murzynami, bo budujemy domy żeby oni mogli sobie mieszkać mieszkaniach socjalnych. Porty i statki, żeby mogli przypływać całymi rodzinami. Samochody, żeby mogli je kupować z podatków tych co pracują.

Tak wygląda multi kulti i życie w kalifacie zwanym Szwecja. Społeczeństwo w 70 % to muzułmanie, a białych jak na lekarstwo. Na ulicy może co trzeci. Znikomy procent katolicy, nawet nie procent, a promil. Reszta Luteranie, których raczej mało w niedzielę w ich kościele.

Zaściankowość jednak bardziej mi pasuje. Zarobić i wrócić do kraju jaki by nie był, ale jednak Ojczyzna.

Maciej Trebunia-Tutka