Czas zamknąć w Polsce rozdział „Układ okrągłego stołu”

Do napisania tego tekstu nakłoniła mnie kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego obecnych partii politycznych. Albo „plują” na przeciwników i insynuują niestworzone rzeczy, albo mają „piękną” propagandę, że zrobią nam raj na ziemi.

Jest tez zastanawiającą rzeczą, że wszyscy, którzy rządzą albo rządzili już się tak ojczyźnie przysłużyli, że teraz to już tylko mogą (wręcz muszą) zająć się „urządzaniem” życia Europejczyków! Od czasu, gdy w Polsce zrobiono rewolucję bez rewolucji, a kapitalizm bez kapitału minęło właściwie 30 lat. Jak policzyć pokoleniowo, to od sławetnego „Okrągłego Stołu” z cichym aneksem w Magdalence i reformy Balcerowicza minęły już dwa pokolenia. Zatem sądzę, że tamte rozwiązania, lepsze czy gorsze (co jest to kwestią oceny historyków i ekonomistów) na pewno należy włożyć do lamusa. Oczywiście, mam świadomość, że zwrot „Układ Okrągłego Stołu” jest pewnym uproszczeniem, skrótem myślowym, podanym dla potrzeb krótkiego felietonu na okoliczność wyborów.

Dlaczego to warto zrobić już w nadchodzących wyborach w tym roku?

Po pierwsze, w tym okresie weszliśmy w struktury Europy Zachodniej, Unii Europejskiej i NATO, staliśmy się sojusznikiem USA. Tego umowy z reżimem komunistycznym nie zakładały. Nie zakładano również sytuacji, w której oderwiemy się od zależności surowcowej i energetycznej od Rosji (co prawda jeszcze nie do końca to nastąpiło).

Po drugie, pokolenia urodzone na przełomie XX i XXI wieku nie mają żadnych zobowiązań wobec postkomunistycznych elit i nie zamierzają z nimi współpracować, poza niewielką grupą tzw. „dzieci resortowych”.

Po trzecie, czas najwyższy, by zmieniać naszą mentalność postkolonialną, tzn. czas byśmy przestali być niewolnikami kogokolwiek, np. pruskimi, ruskimi, żydowskimi. Niestety „układ okrągłego stołu” ciągle wpędza nas w mentalność starego podziału na „My i Wy”, na „Chamy i Żydy”, na wiernych, ale biernych i myślących, więc niebezpiecznych. To jest bardzo szkodliwe dla wspólnoty narodowej, dla naszego państwa w sporach międzynarodowych. To wpędza nas wręcz w jakieś kompleksy, typu – Polacy więcej piją, gorzej pracują, są głupsi, kłócą się o drobiazgi.

Po czwarte, bez względu na intencje zasiadających przy „Okrągłym Stole” i innych poufnych „stolikach” są to ludzie z dawnej epoki, którzy dzisiaj nie nadążają za zmianami współczesnego świata, np. pojmowaniu nowinek technologicznych, kierowania się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym (przecież umówiliśmy się na kapitalizm, a nie na protezę socjalizmu) i handlu z całym światem (Rosją, Chinami, Sudanem, Koreą Północną też!)

Po piąte, najwyższa pora pognać za sceny politycznej (nie wyganiać z kraju, bo to też są nasi rodacy) męczący wszystkich PO-PIS, łącznie z różnymi przybudówkami. Ci różni prezesi, liderzy, przewodniczący powinni już bawić wnuki i jeździć do kurortów na wypoczynek. Muszę przyznać, że czasem są wyjątki, ale to nie zmienia zasady.

Po szóste, czas również zmienić polską Konstytucję, ponieważ obecna została napisana pod protektoratem towarzysza Aleksandra Kwaśniewskiego (objaśniam młodszym czytelnikom, iż zanim Pan Kwaśniewski został prezydentem RP był czołowym działaczem partii komunistycznej z szansami na I sekretarza tejże) i gwarantuje betonowanie układów rodem z PRL, np. nie odwoływalność sędziów, niewykonalność referendum czy nieostrość wielu zapisów, co prowadzi do paraliżu organów państwa).

Świadomie nie odnoszę się do kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce, gdyż to jest sprawa bardziej sumienia każdego z nas niż bieżącej polityki. Choć dwie sprawy są ogromnie niekorzystne dla istnienia tej instytucji (nie mylmy z wiarą w Boga) – brak lustracji księży odnośnie współpracy z tajnymi służbami PRL i brak odrzucenia złych ludzi (bez względu na rodzaj przewinień), którzy noszą sutanny. Co pewien czas pojawia się ksiądz bądź zakonnik, który również tego się domaga i … nic się nie dzieje. To grozi odejściem od kościoła co najmniej połowy wiernych poniżej 50 roku życia.

Kolejną sprawą, która musi być podniesiona przez rządzących w najbliższych latach jest obowiązkowe uczestnictwo w wyborach, oczywiście pod karą wysokiej grzywny za odmowę głosowania. Ten fakt w życiu społecznym jest równie ważny jak płacenie podatków czy jazda samochodem po prawej stronie jezdni.

Kolejną sprawą jest ustawienie relacji płacowych różnych grup społecznych i roli wykształcenia w obejmowaniu stanowisk. Nie może dobrze funkcjonować państwo, w którym policjant zarabia więcej od nauczyciela. Dziś tak jest, że ten który decyduje o losie geniusza i debila (ma nauczyć, wychować, pomóc wybrać drogę życiową) zarabia mniej. A ten, który tylko wykonuje rolę strażnika – i tylko tyle – woli państwa (czyli każdego rodzaju prawa), ma los geniusza i debila w swoim ręku. Zastanówcie się państwo, która grupa jest obecnie bardzie skorumpowana, a która grupa jest bardzie wykształcona. Dzisiaj rola wykształcenia spada, mimo że świat, ot choćby Finlandia, Korea Południowa, postawiły na wysoki poziom wykształcenia elit zawodowych, naukowych, politycznych. A w Polsce, jak już jesteś doktorem, inżynierem, profesorem, to jesteś nim dożywotnio na uczelni, w instytucji itd. Dużo lepszym rozwiązaniem jest odnawialny, czasowy kontrakt, który każdego mobilizuje do samokształcenia. Oczywiście niedopuszczalną rzeczą jest niewykształcony urzędnik państwowy, choćby nie wiadomo jak porządny moralnie, religijnie i sąsiedzko. Niestety muszę stwierdzić jednoznacznie (mam prawie 20. letnie doświadczenie pedagogiczne) – bardziej przejmujmy się geniuszami niż debilami. To, w konsekwencji, wszystkim wyjdzie na dobre.

I na koniec, powtórzę za Witoldem Gadowskim (w wielu sprawach zgadzam się z kolegą i to od kilku lat). Szanowni Państwo, przede wszystkim głosujmy na ludzi, na dobrych, prawych, wykształconych Polaków. Wystrzegajmy się kandydatów, którzy zasłaniają się Kościołem, hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”, czy frazesami o tolerancji i równości, a niestety są podli, fałszywi, zawzięci, a często i głupi.

Mam świadomość, że wybór jest trudny. Ale jak zgodziliśmy się na demokrację, to wybierać trzeba z tego, co jest. Inaczej wybiorą za nas.

Adam Kitkowski